Indeks WIG20

Dzisiejszy raport rozpocznę od krótkiego opisu
spółek mniejszych i średnich. Okazuje się, że
inwestorzy mają wyraźny problem z samym podjęciem
próby pokonania opadającej średniej kroczącej
15-dniowej (mWIG40 i sWIG80). Można więc wysunąć
wniosek, że giełdowe miśki może czekać już
w dość bliskim czasie przecena (średnia albo
zacznie spychać kurs, albo inwestorzy w końcu
poczują się zmotywowani do jej pokonania. Patrząc
jednak na sam wykres, przecena w obecnej chwili
wydaje się być bardziej prawdopodobna).

W opozycji natomiast znajduje się indeks WIG20,
który to za sprawą arbitrażystów (w trakcie
sesji było widać częste zlecenia koszykowe)
zdołał się lekko podnieść względem sesji
czwartkowej. Obraz techniczny WIG20 wygląda
dość obiecująco za sprawą dwóch ostatnich białych
świec, jednak ich wartość, jako podstawy pod
silny ruch w górę, jest dość wątła (jeden większy
inwestor ma nikłe szanse na dźwiganie rynku).

Obecnie na poziomie 2550 punktów wypada poziom
linii bessy, która od zeszłego roku wyznacza
nam górną granicę możliwości wzrostu indeksu.
Przy skrajnym pesymiźmie i nerwowości, jaka
panuje na rynkach światowych, trudno mówić
o optymiźmie i możliwości trwałego wzrostu.
Najprawdopodobniej przez rynek przetoczy się
jeszcze jedna fala wyprzedaży, po której dopiero
będzie można zająć pozycję w średnim terminie.
Bez oczyszczenia sytuacji na rynku, nigdy
nie będzie dobrze.

Optymiści często zwracają uwagę na plan Paulsona,
jako źródło możliwego wzrostu rynku. Czy jednak
nie jest on już zdyskontowany (czy po jego
zatwierdzeniu, nie czeka nas symboliczny dzień
wzrostów, po czym powróci realizacja zysków
i dalej - kolejna fala wyprzedaży? Co ją wtedy
zatrzyma?).

Jestem skłonny cierpliwie zaczekać na rozwój
sytuacji na giełdzie w Polsce i na świecie.
Uważam, że fatalnym rozwiązaniem byłoby wejście
w rynek w chwili, kiedy przy tak wielu niewiadomych,
coś może nie wypalić.

0 komentarze: